Na Rynku Nowomiejskim w 1964 roku Jerzy Hoffman i Edward Skórzewski nakręcili najważniejsze sceny filmu „Prawo i pięść”, zwanego „pierwszym polskim westernem”.Ale to nie jest jedyna ciekawostka związana z tym miejscem. Na rogu Rynku i ulicy Prostej stoi bardzo ważna kamienica. W niej mieściło się najstarsze, stałe kino Torunia z 1907 roku – Corso (o wątpliwościach co do tego – poniżej).

„Prawo i pięść”

czyli „Odzyskany” Dziki Zachód

Jest rok 1945. Do opuszczonego właśnie przez niemieckich mieszkańców miasteczka Graustadt zaczynają napływać pierwsi Polacy. Dla nas to tzw. Ziemie Odzyskane, a tak naprawdę – Dziki Zachód. W tej scenerii rozgrywa się akcja filmu, w którym Toruń zagrał wspomniane Graustadt (w filmie noszące też polską nazwę Siwowo). To tam odbywa się walka „dobra ze złem”, „prawa” z „pięścią”.

Sceny realizowano nie tylko na Rynku Nowomiejskim. Ekipa pojawiła się też na ulicy Ciasnej i – prawdopodobnie – w piwnicach Ratusza Staromiejskiego. O ulokowaniu planu na Rynku Nowomiejskim przypomina odsłonięta w 2008 roku specjalna instalacja, tzw. „wózek repatrianta” projektu Karola Furyka i Małgorzaty Więcławskiej z Autorskiej Pracowni Form Przestrzennych w Poznaniu oraz słup ogłoszeniowy z wielkoformatowymi fotosami z filmu.

Premiera „Prawa i pięści” odbyła się w toruńskim kinie „Grunwald” (przy ul. Warszawskiej), obecnie niestety zamkniętym na cztery spusty (stan na wrzesień 2017).

Prawo i pięść Dowiedz się więcej Jerzy Hoffman Dowiedz się więcej Edward Skórzewski Dowiedz się więcej

Polski western

„Prawo i pięść” to film wyjątkowy w polskim kinie. Zawsze mieliśmy w Polsce problem z realizacją tzw. kina gatunków. Dlatego też film Hoffmana i Skórzewskiego, całkiem udanie nawiązujący duchem do filmów o Indianach i kowbojach, określa się często mianem „polskiego westernu”. Można dyskutować, ale faktycznie, jest „szeryf” Andrzej Kenig (Gustaw Holoubek), który musi  stanąć samotnie wobec „zła” jakie uosabia banda szabrowników. Mocno westernowe.

Potwierdzali to zresztą sami twórcy – Dramaturgia jest niemal westernowa. Chcemy zrealizować realistyczny film psychologiczny, osadzony w typowo polskich warunkach, a zarazem film przygodowy – mówili Jerzy Hoffman i Edward Skórzewski podczas realizacji „Prawa i pięści”. („Film”, 1963, nr 41)

Wielkim – jak by to dziś powiedziano – hitem, był muzyczny motyw przewodni filmu, czyli śpiewana przez Edmunda Fettinga piosenka Nim wstanie dzień ze słowami Agnieszki Osieckiej i muzyką Krzysztofa Komedy. Scenariusz filmu powstał na podstawie powieści znakomitego pisarza Józefa Hena.

Samotny szeryf Holoubek

Skąd wziął się w Graustadt/Siwowie Andrzej Kenig (Gustaw Holoubek)? Ten były więzień obozów koncentracyjnych w Auschwitz i Dachau szukał na Ziemiach Odzyskanych nowej drogi życia. Dlatego zgłosił się do pełnomocnika rządu w poszukiwaniu pracy i został dokooptowany do kierowanej przez doktora Mieleckiego (Jerzy Przybylski) grupy mającej zabezpieczyć majątek w pobliskim miasteczku uzdrowiskowym – Graustadt.

Miasteczko jest opuszczone, przebywa tam jedynie grupa czterech kobiet i niemiecki maitre d’hotel hotelu Tivoli. Na miejscu Kenig orientuje się, że Mielecki nie jest lekarzem, a celem jego i towarzyszy jest szaber porzuconego mienia, w tym wyposażenia szpitala i sanatorium. Rozpoczyna samotną walkę z bandą.

Warto dodać, że w postaci szabrowników wcielili się znakomici aktorzy – Wiesław Gołas, Ryszard Pietruski i Zdzisław Maklakiewicz.

Na tym kończymy historię „Prawa i pięści” i zabieramy się za pierwsze – niepierwsze kino stałe w Toruniu.


Kino Corso pierwsze, czy… nie?

We wstępie zaprosiliśmy Was do obejrzenia… sklepu spożywczego. Warto, bo delikatesy w kamienicy na rogu Prostej i Rynku Nowomiejskiego, były kiedyś kinem! Do dzisiaj można odczytać układ kina w salach z produktami. Wchodzi się przez mniejsze pomieszczenie gdzie niegdyś znajdował się mały hall i kasa. Główna sala sklepu była zaś salą projekcyjną. Jeżeli uda Wam się dostać na podwórko za sklepem, zobaczycie zarysy dawnej kabiny projekcyjnej. Ale jak z tym pierwszeństwem?

Wojny Kinowe…

Co prawda napisaliśmy, że Corso (założone jako Zentral Theater Thorn) było pierwszym kinem stałym, ale są też odmienne stanowiska. Badaczka historii przedwojennej toruńskiej kinematografii, historyczka sztuki Katarzyna Kluczwajd uważa, że pierwsze stałe kino w Toruniu utworzono gdzie indziej. Założyć miała je Polka, Joanna Łyskowska (z domu Bloch, rodowita bydgoszczanka) na terenie „Viktoria Park”, przy Graudenzer Strasse 1/7 (dzisiaj to ulica Grudziądzka; w tym miejscu stoi Wydział Fizyki Uniwersytetu Mikołaja Kopernika). Swoją tezę Kluczwajd umieściła w opasłej monografii własnego autorstwa pt. „Toruńskie teatry świetlne, czyli kina, wytwórczość filmowa i miejscowe gwiazdy. 1896-1939” (2013).

Jarosław Jaworski, współtwórca TTF upiera się jednak, że tą lokalizacją jest Rynek Nowomiejski, a swoje uwagi zamieścił w artykule „Polityka kulturalna” w kwartalniku „B4mag” (2011, nr 05, str. 8). Rożnica jest minimalna. Kino w „Viktoria Park” miało wystartować 24 marca 1907 roku i, jak na kino stałe, istnieć wyjątkowo krótko, bo kilka tygodni. Z kolei inauguracja Zentral Theater Thorn odbyła się 14 kwietnia 1907. Różnica, rzec by można, w granicach błędu statystycznego.

To drugie „stałe” kino istniało nieco ponad miesiąc. Warto dodać, że sprawa jest mocniej zagmatwana. Bo w kwietniu 1907 z drugiej strony tego samego budynku przy Rynku otwarty został… kinematograf Theater Lebender Photographien. A potem zaczął się niesamowity korowód nazw, właścicieli i kin powstających pod tym adresem. Dzisiaj mamy tu jednak nieodwołanie spożywczak.

…i kinowy pokój!

Było – nie było, konflikt jest niepotrzebny. Uznajmy, że Corso jest drugie, ale mimo wszystko zajrzyjcie do niego.

Lokalizacja

GPS:

53.011675261515, 18.611049056053