Zatrzymujemy się na środku mostu drogowego im. Józefa Piłsudskiego, łączącego dwa brzegi Wisły, nad którą leży Toruń.Filmowcy polubili nasz najstarszy most niemalże od razu. Ustawiony w tym miejscu w 1935 roku, już 3 lata później zagościł w kadrze filmowym u Aleksandra Forda i Jerzego Zarzyckiego. Potem kręcili tu Jerzy Passendorfer, twórcy serialu „Czterej pancerni i pies” i współczesnej serii telewizyjnej „Lekarze”. Był też z kadrze pierwszej, przedwojennej, toruńskiej wytwórni filmowej Marwin-Film, a zdarzyła mu się nawet… libańska piosenkarka. No to  czas na kilka słów o produkcjach jakie pokazały most w kadrze.

Co tu kręcono?

  • Szyperska rzeczywistość: „Ludzie Wisły”

Ludzie Wisły Dowiedz się więcej Jerzy Zarzycki Dowiedz się więcej Aleksander Ford Dowiedz się więcej

Pierwszym filmem byli „Ludzie Wisły” w reżyserii duetu Aleksander Ford – Jerzy Zarzycki. Twórcy umieścili akcję w środowisku szyprów wiślanych i ich rodzin. Dzięki temu powstał portret świata ludzi żyjących od wieków na falach Wisły. Przez stulecia zwani „flisakami”, w międzywojniu byli samodzielnymi armatorami żeglugi rzecznej. Toruńscy i bydgoscy szyprowie docierali na swoich załadowanych towarami barkach do Berlina i Antwerpii.

„Ludzie Wisły” byli jedną z najambitniejszych produkcji kina międzywojennego. Obaj reżyserzy należeli bowiem do stowarzyszenia START, które za cel postawiło sobie zmianę polskiego kina. START-owcy chcieli, by polscy filmowcy porzucili błahe komedyjki i zaczęli opowiadać z kamerą o prawdziwych problemach i prawdziwym życiu mieszkańców Polski. Film z rolami Iny Benity i Jerzego Pichelskiego odniósł spory sukces.

Smutnym przypadkiem stał się też jedynym obrazem, który zachował dla potomnych wizerunek świata kapitanów rzecznych statków. Zaraz po zakończeniu II wojny światowej rozpoczął się proces systematycznego niszczenia wielowiekowej kultury szyperskiej przez komunistyczne władze. W końcu każdy szyper był właścicielem swojej barki, a to był już „kapitalizm”…

 

  • Zemsta na kacie Warszawy: „Zamach”

Zamach Dowiedz się więcej Jerzy Passendorfer Dowiedz się więcej

Kolejny film kręcony na toruńskim moście to „Zamach” Jerzego Passendrofera. Film opowiada o brawurowej akcji Armii Krajowej, w wyniku której wykonano wyrok na dowódcy SS i Policji Fransie Kutscherze zwanym „katem Warszawy”. Akcja, do jakiego doszło 1 lutego 1944, przyniosła powstrzymanie fali terroru jaki rozpętał w Warszawie Kutschera.

Most toruński „zagrał” w filmie słynny Most Kierbedzia, który został zniszczony podczas Powstania Warszawskiego we wrześniu 1944. Skoro przedwojenna duma Warszawy – pierwszy stalowy most na Wiśle – nie istniała, scenografowie szukając „dublera” wybrali właśnie most drogowy w Toruniu. Trudno się dziwić temu wyborowi, bo podobieństwo toruńskiej przeprawy do niektórych części Mostu Kierbedzia jest uderzające.

W Toruniu nagrano jedną z najbardziej dramatycznych scen w filmie – prawdziwej bitwy jaką stoczyło z Niemcami dwóch żołnierzy AK wycofujących się z miejsca akcji. Walka zakończyła się tragicznie. Zbigniew Gęsicki ps. „Juno” i Kazimierz Sott ps. „Sokół” zostali otoczeni na moście Kierbedzia przez Niemców i skok do Wisły był dla nich jedyną drogą ucieczki. Niestety, obaj zginęli w nurtach rzeki.

  • My czterej pancerni: „Czterej pancerni i pies”, odcinek 6 „Most”

Czterej pancerni i pies Dowiedz się więcej

Potem przyszedł czas na „Czterech pancernych”, najpopularniejszy chyba w historii (no może oprócz „Stawki większej niż życie”) polski serial wojenny. I znowu toruńska przeprawa zagrała Most Kierbedzia, w 6. odcinku pierwszej serii noszącym tytuł „Most” (1966). To jedna, ale bardzo dramatyczna scena zniszczenia czołgu tytułowych „Pancernych” czyli „Rudego 102”. Akcja rozgrywa się w Warszawie podczas Powstania. Od strony Pragi mknie „Rudy 102”. „Pancerni” chcą wskoczyć na Most Kierbedzia, aby przedostać się na drugi brzeg – tam płonie Stare Miasto! – i pomóc Powstańcom. Niestety, w chwili gdy już prawie wjeżdżają na most, w czołg trafia pocisk artyleryjski…

Jak wiemy z historii, żadne czołgi nie przedarły się przez Wisłę i nie wspomogły Powstańców. Nie uratowały też tysięcy mordowanych Warszawiaków. Zresztą nikt ich tam nie wysyłał. Stalin wstrzymał natarcie na tej linii frontu. Wojska sowieckie i polskie wkroczyły do spalonej Warszawy dopiero 17 stycznia 1945, po niewielkich potyczkach. Dlatego wspomniana scena była propagandową fikcją, a dalszy ciąg odcinka, poświęcony radosnej rekonwalescencji „pancernych” w szpitalu na tyłach frontu, miał odwrócić uwagę widza od faktu nieudzielenia pomocy Powstaniu przez Armię Czerwoną.

  • Jogging doktor Alicji: „Lekarze”

Lekarze Dowiedz się więcej

Filmowcy, a może bardziej – „serialowcy” – pojawili się ponownie na toruńskim moście w 2012 roku. Kręcony w Toruniu serial TVN „Lekarze” wykorzystał most na wiele sposobów. Np. stał się on  ulubionym miejscem joggingu głównej bohaterki, doktor Alicji Szymańskiej. Widok na most i pyszniącą się za nim katedrę tak spodobał się twórcom serialu, że „zrobili” z niego widoczek z okna serialowego mieszkania dr Alicji w kamienicy przy Łaziennej 10. Dla znających topografię Torunia to bardzo zabawny pomysł.

Gdzie jeszcze szukać mostu?

Toruński most znajdujemy także w zachowanych fragmentach przedwojennego filmu „Panienka z chmur” (1929), jedynej ukończonej produkcji toruńskiej wytwórni filmowej Marwin – Film. Historię tej wytwórni i filmu opisał dziennikarz toruńskich „Nowości”, Szymon Spandowski. Niestrudzony odkrywca dawnych dziejów X Muzy w Toruniu, został za to uhonorowany Flisakiem Tofifest.

To także Szymon odnalazł prywatne dokumenty filmowe torunianina Bogusława Magiery z lat 1938-1939. Pod nazwą „Toruń 1939” wyświetlane były dzięki wspólnej inicjatywie z Tofifest, w Kinie Centrum w CSW Toruń. No i oczywiście nie zabrakło na nich widoków mostu!

Most pojawiał się jeszcze jako migawka w kilku produkcjach niezależnych i amatorskich, a także w teledyskach. Najbardziej egzotycznym był klip młodej piosenkarki z Libanu Faker Sah (2016).

Panienka z chmur Dowiedz się więcej Toruń 1939 Dowiedz się więcej Faker Sah Dowiedz się więcej


Barwna historia przybycia mostu do Torunia

Na koniec warta przeczytania historia o tym, jak ten most pojawił się w Toruniu. Dwa kilometry dalej stoi „bliźniak” naszej przeprawy – most kolejowy. Pojawił się w Toruniu już w XIX wieku i był wtedy jedynym mostem (o funkcji kolejowo – drogowej). Ten bardziej „filmowy” most przypłynął do nas – i to dosłownie – w roku 1935 z Kwidzyna. Miasta nosiło ówcześnie nazwę Marienwerder i leżało w granicach III Rzeszy, w prowincji Prusy Wschodnie.

Gdyby nie Traktat Wersalski, przyznający Niemcom Prusy, most im. Józefa Piłsudskiego nigdy by się w Toruniu nie pojawił i reżyserzy mieliby problem. Traktat jednak uchwalono i Polska dostała pod-kwidzyński most w całości. Rzeczpospolitej przyznano bowiem – nie wiedzieć czemu – także maleńki spłachetek ziemi na drugim, niemieckim już brzegu. Nasz rząd myślał i myślał, aż uznał, że most w tamtym miejscu jedynie ułatwia niemieckim wojskom przeskok na nasz brzeg.

Zadecydowano więc o demontażu mostu i spławieniu go do Torunia, gdzie XIX-wieczny most ledwie już dychał. Toruniowi, stolicy czyli naszej forpoczty na północnym–zachodzie czyli województwa pomorskiego (tak, tak, w międzywojniu i Bydgoszcz, i Gdynia były miastami powiatowymi „pod” władzą Torunia), należało przydać należnego blasku. Most spokojnie „spłynął” pod toruńską starówkę i stanął tam, gdzie stoi do dziś.

Lokalizacja

GPS:

53.00712745428, 18.600904941559