„Jeszcze nie wieczór” reż. Jacek Bławut, Polska 2008, film fabularny, 96 minut

Nagrodzony Srebrnymi Lwami w Gdyni „Jeszcze nie wieczór” to film wyjątkowy w polskim kinie. Bardzo rzadko nasi filmowcy zajmują się starością. A jeszcze rzadziej udaje im się pokazać ją w ciepły, pozytywny sposób. Obraz Jacka Bławuta opowiada o grupie emerytowanych aktorów, mieszkających w domu spokojnej starości w Skolimowie, przed którymi staje szansa na zagranie jeszcze jednej, ostatniej roli w życiu.

Nadzieję przynosi im gwiazdor kina i teatru Jerzy (w tej roli Jan Nowicki), który przybywa do Skolimowa na rekonwalescencję. Niepoprawny ekscentryk zakłóca ustabilizowane życie mieszkańców, tym bardziej, że namawia ich do wspólnego wystawienia „Fausta” J. W. Goethego. Równocześnie flirtuje z Małgorzatą – zmysłową pracownicą ośrodka (Sonia Bohosiewicz).

Jacek Bławut Dowiedz się więcej

W obsadzie znalazły się wielkie nazwiska kina polskiego. Widzowie mogli zobaczyć Beatę Tyszkiewicz, Danutę Szaflarską, Irenę Kwiatkowską, Ninę Andrycz, Ewę Krasnodębską, Romana Kłosowskiego, Wieńczysława Glińskiego, Stefana Burczyka. Partnerowała im dwójka młodych aktorów – Sonia Bohosiewicz („Rezerwat, „Ekscentrycy”; laureatka Nagrody im. Zbyszka Cybulskiego i Polskiej Nagrody Filmowej Orzeł) oraz Antoni Pawlicki („Katyń”, „Drzazgi”, „Czas honoru”).

Pozytywne kino, czyli głosy krytyki.

Krytyka i widzowie przyjęli film bardzo ciepło. Historia ekscentrycznego gwiazdora u Bławuta stawała się opowieścią o miłości, sztuce i przemijaniu” pisał portal culture.pl. „Jeden z piękniejszych i najbardziej niezwykłych filmów polskich z ostatnich lat – komentował Andrzej Bukowiecki na łamach Telemagazynu.

Podkreślano wielkość roli Jana Nowickiego (główna nagroda aktorska na festiwalu w Gdyni), która jednak nie zdominowała wielkich Gwiazd kina, które w ciszy i zapomnieniu odchodzą w Skolimowie. Bławut przygląda się ich gasnącej pamięci, zniedołężnieniu, walce z chorobami, lękiem przed śmiercią z troskliwą czułością, dystyngowaną elegancją, bez wymuszonego współczucia, często ironicznie – pisał Janusz Wróblewski w Polityce. 

Najważniejszym punktem filmu jest wystawienie „Fausta” w więzieniu: Dramat Goethego mówiący o irracjonalnym zwycięstwie miłości nad przemijaniem staje się w ich wykonaniu zdumiewającym widowiskiem, gdzie każdy ma prawo zagrać wymarzoną, ostatnią rolę, jakiej w ciągu długiej, wieloletniej kariery nigdy nie otrzymał – czytamy u Wróblewskiego.

To pełen optymizmu filmowy traktat o nieuchronności losu, o wielkim zwycięzcy, czasie, któremu ulec muszą nawet nieśmiertelne gwiazdy kina – pisała na onet.pl Alicja Gancarz.

Między prawdą, a wyobraźnią

Film w mistrzowski sposób łączy fabułę z rzeczywistością. Pomysł wystawienia „Fausta” to zamysł scenariuszowy, ale już dom w Skolimowie jest jak najbardziej prawdziwy. Samych siebie grają tu wielkie osobowości aktorskie. Wspomniana Nina Andrycz, 95-letnia wtedy (!) Irena Kwiatkowska, czy Wieńczysław Gliński.

Pięknie opisał klimat filmu szef portalu Filmweb.pl Michał Walkiewicz: Nina Andrycz jako Nina Andrycz odwiedza ośrodek, w którym ostatnie chwile spędzają aktorzy, gwiazdy sceny teatralnej i filmowej. Prym wiedzie Jan Nowicki, uroczo zawiany, dekadencki i wulgarny. A jednak przepełniony dziką witalnością, odgrywający rolę McMurphy’ego z „Lotu nad kukułczym gniazdem”, prowodyra myślowej (i ruchowej) rewolucji.

Walkiewicz zauważał też obecność pozostałych gwiazd: Wszyscy są trochę sobą, a trochę ekranową projekcją swoich emploi. Ich życiowe oraz zawodowe wybory odbijają się w lustrze sztuki. Czekają na nich ostatnie role główne i drugoplanowe w „Fauście” Goethego. Wystawianym rzutem na taśmę, tuż przed ostatnim akordem życia.

Ciekawostki

  • W kilku scenach pojawiają się rapujący freestajlowcy. To nie byle kto bo Patryk „TikTak” Matela i Proceente. „Tiktak” to jeden z największych polskich beatboxerów. Współorganizator Polish Beatbox Battle, pionier łączący beatbox z nietypowymi stylami, autor pierwszej w Polsce książki o human beatbox. Prowadzi ZegarTikTaka.pl, największy w Polsce serwis na ten temat. Proceente właściwie Michał Kosiorowski to raper z Warszawy. Członek Szybkiego Szmalu. Brał udział w wielu bitwach freestyleowych, m.in. WBW, Microphone Masters. Prowadzi wytwórnię muzyczną Aloha Entertainment.
  • W scenach spektaklu w areszcie zagrali prawdziwi więźniowie, osadzeni w tamtym czasie w „Okrąglaku”.
  • W 20 minucie filmu Jan Nowicki zaczyna być „śledzony” przez czarnego pudla. W filmie płynnie przechodzi z uliczki na uliczkę. Naprawdę, gdyby z Bankowej koło Bramy Żeglarskiej miał wyjść od razu w Ciasną, musiałby zostać teleportowany o blisko pół kilometra.
  • W filmie rola w „Fauście” miała być ostatnią dla wielu bohaterów, zamykać obraz scenariuszową klamrą. Rzeczywistość lubi jednak dopisywać smutne epilogi do filmów. „Jeszcze nie wieczór” był naprawdę ostatnim obrazem w jakim zagrali: Fabian Kiebicz (Fred, mąż Barbary, zmarł przed premierą filmu 16 marca 2008), Wieńczysław Gliński (zmarł 2 miesiące po premierze filmu, 8 lipca 2008), Witold Gruca (w roli samego siebie, zm. 11. lipca 2009), Stanisław Michalik (pan Staszek, zm. 27 stycznia 2010), Witold Skaruch (rehabilitant John, zm 17 lutego 2010), Zofia Wilczyńska (grała samą siebie, zm. 16 maja 2010).

Gdzie widać Toruń?

  • Areszt śledczy „Okrąglak” był głównym planem dla toruńskich ujęć w „Jeszcze nie wieczór”. To tutaj aktorzy wystawiają sztukę Goethego dla aresztantów. Jest to naprawdę wstrząsająca scena. Leciwi artyści grają bowiem „Fausta” przed wściekłą „widownią”, złożoną z prawdziwych więźniów. Wersety z „Fausta” i „Hamleta” mieszają się z rapowaniem tworząc szaleńczą całość.
  • Film wykorzystał też inne lokalizacje. Już w 18-tej minucie główny bohater (Jan Nowicki) rusza na spacer. Skrada się Pod Krzywą Wieżą, ul. Bankową, ul. Podmurną, by uciec przed psem dawną fosą zamkową. Chwile później wraz z… psem pije piwo w Piwnicy Pod Aniołem (to legendarne, nieistniejące już miejsce w podziemiach ratusza nazywa się dziś „Klub Number One”), by 10 minut później wziąć tam udział w muzycznej bitwie raperów, gdzie rapuje na żywo z młodymi artystami.
  • W filmie wykorzystano też w różnych ujęciach jako tło: Teatr Wilama Horzycy, ul. Ciasną, ul. Flisaczą oraz ul. Pod Krzywą Wieżą.

Toruński Bonus: w filmie wystąpili aktorzy toruńskiej sceny dramatycznej – Teatru im. Wilama Horzycy: 

  • Teresa Stępień-Nowicka („Na dobre i na złe”, „Klan”)
  • Paweł Tchórzelski („Rewers”, „Generał. Zamach na Gibraltarze”, „Panoptikon”, „1409-afera na zamku Bartenstein”). Aktor jest laureatem nagrody filmowej Flisak Tofifest przyznawanej przez festiwal i Prezydenta Torunia Michała Zalewskiego.
  • Radosław Garncarek („Lekarze”, „Komisarz Alex”, „Panoptikon”)
  • w rolach dwóch facetów podrywających Sonię Bohosiewicz w Piwnicy Pod Aniołem pojawiają się Radosław Smużny („Pan i władca na końcu świata”, „Jagodowa wojna”) i Krystian Wieczyński („Panoptikon”, „Caissa”). Obaj są aktorami niezależnego Teatru Wiczy i laureatami Flisaków Tofifest. Smużny obecnie nalezy do zespołu toruńskiego Teatru Muzycznego.